1. urodziny bloga

Stało się. Dokładnie rok temu, o godzinie 20:30 pojawił się ON. Wpis. Zachwycił każdego swą niecodzienną stylistyką, nietypową formą i nadzwyczaj błyskotliwym i zwięzłym przekazaniem myśli (koniec autoironii). Przez ten okres zmieniło się naprawdę wiele, warto więc wszystko podsumować.

Zacznijmy od liczb. Ostatnie dwanaście miesięcy to równo 200 wpisów (ten jest dokładnie dwusetnym). Do Was zaś należy w sumie 670 komentarzy. Nieco „lepsze” okazały się boty spamujące ;) W sumie próbowały one dodać 711 ofert powiększenia penisa, zakupu zamiennika dla Viagry, wykupienia gruntów w Afryce czy pomocy biednym biznesmenom. Silnik antyspamowy (Akismet) zrobił jednak swoje i wyłapał każdą z nich.

Dziennie blog odwiedzany jest średnio przez kilka do kilkunastu osób. Przez ostatni rok w sumie zajrzało tu (według Google Analytics) 2665 niepowtarzalnych użytkowników. Średnia ilość odsłon oscyluje w granicy 22 tysięcy. Osobiście cieszę się z faktu, iż 75% z Was korzysta z Firefoksa, 12% z Opery, a tylko/aż 11% z Internet Explorera. Wśród systemów operacyjnych zdecydowanie króluje Windows XP (97%). Oryginalny, mam nadzieję ;)

Najpopularniejsze wpisy (pod względem ilości komentarzy) to: Lemmingi polskiego Internetu (16), PiS zablokuje reklamy opozycji w TVP (14), Główka boli (14), [18!] Marek z Lechem w rowie… (14), Diablica (12), Dzień Wszystkich Wariatów (12), Prison Break: Skazany na trzeci sezon (12), Wyniki maturalne (10), Słodka sztuka (9), Dramatyczne spojrzenie (9), Teletubisie – a jednak porno! (8), Matura 98′ – dzieła wybrane (8) oraz Światełka na przejściach (8). W tym miejscu chciałbym wspomnieć szczególnie dwie osoby: Joasię (pocwarqa) oraz Alę. To do Was dziewczyny należy lwia część komentarzy, za co ogromnie dziękuję i gratuluję wytrzymałości! ;)

W ostatnim czasie na blogu pojawiło się kilka istotnych nowości. Zgodnie z moimi planami (o których za chwilę) większość wpisów z ostatniego roku przeniosłem do kategorii [Archiwum II.07-II.08]. Pod każdą publikacją znajduje się obecnie małe menu „Dodaj do”, w którym znaleźć można ikony przenoszące czytającego do wybranych serwisów społecznościowo-linkowych. Jeżeli Waszym zdaniem brakuje pośród nich czegoś, nie wstydźcie się informować. A przy ich użyciu możecie zapewnić mi dodatkową reklamę ;) Działy O mnie oraz Współpraca zostały połączone w podstronę Info, zawierającą od dziś także kilka informacji odnośnie kontaktu i samego bloga. Czeka ją jednak jeszcze pewna przemiana. Większość wpisów, tak jak recenzja „Szklanej Pułapki 4.0″, notka o zapowiedzi Fable 2 czy komentarz odnośnie nowej poczty Gazety.pl, ozdobiona będzie w przyszłości stworzonymi przeze mnie grafikami.

Nie będę ukrywał: forma bloga, jaką utrzymywałem dotychczas, a więc bardziej zbiór śmiesznych grafik, filmów i linków, niż coś kreatywnego, po prostu przejadła się mi. Wznowienie i wzmocnienie współpracy z gram.pl zaowocuje w najbliższym czasie wieloma nowymi tekstami. Także tutaj spodziewać się możecie dużej ilości felietonów, recenzji, zapowiedzi i komentarzy. Ich tematyka będzie dość zróżnicowana, nie ograniczając się jedynie do gier. Oczekujcie więc publicystyki odnośnie szeroko pojętej kultury i codziennego życia, tak często nas zaskakującego.

Czy uda się napisać kolejne dwieście notek? Jest to mało prawdopodobne, szczególnie dlatego, iż – prócz twórczego spełnienia się właśnie na blogu – zamierzam mocno szlifować swój warsztat, idąc w jakość, nie w ilość i przestrzegać myśli zawartej w nagłówku. Mam nadzieję, że każdy wpis skłoni Was do refleksji i dyskusji. Nie bójcie się komentować. Każdy, nawet najmniejszy komencik to dla autora cenna motywacja do dalszej pracy. Choć zauważyłem wyżej tylko odpowiedzi dwóch niewiast, doceniam każdą pojedynczą opinię. Będąc przy headerze, nie mogę zapomnieć o Dominice, której zdjęcie zdobi od pewnego czasu nagłówek (i zostanie na górze jeszcze przez dłuuugo…). Kolejna jej fotografia pojawi się już wkrótce w dziale Info, na której tym razem widoczny będę ja ;) Jesteś wielka, Do!

W podobnym wpisie spotkamy się za rok, tymczasem regularnie (jak najczęściej ;)) odwiedzajcie ten blog. W ramach przypomnienia: od pewnego czasu obowiązuje jeden, jedyny słuszny adres www.blog.borawski.info. O szczegółach zmiany możecie przeczytać tutaj.

Do przeczytania, Moi Drodzy!

Ciemność, ciemność widzę…

Kultowy cytat z „Seksmisji” dokładnie obrazuje to, co widzę, a raczej czego nie widzę. Ironią losu i złośliwością rzeczy martwych jest fakt, że przedmiotu codziennego użytku psują się zawsze wtedy, gdy są najbardziej potrzebne. Tak też stało się było z moim monitorem (:

Dwa teksty w planach, materiały do nich na pulpicie i… ciemność. Całe szczęście jeden z nich, zapowiedź Guild Wars 2, mimo wszystko udało się napisać na zapożyczonym laptopie. Już wkrótce materiał dostępny na gram.pl ;)

Tymczasem rada od wujka Fetta: nie wyłączajcie monitora w trybie stand-by przez pstryknięcie listwą. Może i przez pewien czas będzie się to sprawdzać, ale dojdzie do momentu, że owe pstryknięcie będzie ostatnim… Rest in piece my beloved monitor* ;(

*pozostaje nadzieja, że uda się naprawić...

Fable 2 – zapowiedź

Fable 2 (zapowiedź)

Baśnie jako gatunek literacki znane są niemalże od zarania dziejów. Ich różnorodne formy przewijają się przez karty historii w każdym okresie czasowym, począwszy od starożytności aż do dziś. Każda kultura, niezależnie od zamieszkiwanego przez nią miejsca, przekazuje historie z elementami fantastyki, w których prym wiodą siły nadprzyrodzone, istoty rodem z mitologii i snów oraz wierzenia ludowe.

Dziś, mimo iż „w dobie komputerów sztuka czytania zanikła, zwłaszcza wśród dzieci”, baśnie wciąż odgrywają istotną rolę. Świat bez opowieści o walce dobra ze złem, bez historii o walecznych herosach i przegrywających z nimi bestiach nie byłby taki sam. Ludzie potrzebują oderwania od szarego świata, by móc choć na chwilę uwierzyć, że istnieje czyste rozgraniczenie między czarnym a białym. Nic więc dziwnego, że i w świecie gier komputerowych taki motyw jest dość częstym, a wręcz stałym bywalcem.

Jeżeli pomyślimy o przekazywanych ustnie lub pisemnie baśniach, z pewnością na myśl przyjdą nam Księga tysiąca i jednej nocy, zbiory baśni braci Grimm, indyjska Pańczatantra, utwory Charlesa Perraulta czy Hansa Christiana Andersena. Gdy zaś bierzemy na warsztat gry konsolowe i komputerowe, dość szybko przywołamy nazwisko Molyneux oraz tytuł Fable. Produkt Lionhead Studios przez kilka lat swego powstawania narobił nieco szumu. I choć nie wszystkie zapowiedzi rewolucji spełniono, powstała gra niezwykle wciągająca, odrobinę inna od wielu obecnych na rynku erpegów. Wciąż wzrastająca ilość fanów i średnie ocen wahające się w granicach 85% stały się motorem do rozpoczęcia prac nad jej kontynuacją.

W dniu dzisiejszym na gram.pl opublikowano zapowiedź Fable 2 mojego autorstwa. Zachęcam do lektury tekstu, zwłaszcza że jest to pierwszy po okresie zawieszonej współpracy. Od tej pory moje publikacje w tym serwisie będą częstsze, a o każdej będę natychmiast informował :)

Googlezeta.pl

Googlezeta.pl

W dniu dzisiejszym portal Gazeta.pl udostępnił wszystkim swoim użytkownikom nową wersję serwisu pocztowego. Od tej pory będzie on oparty o sprawdzony silnik Google. Co zaoferuje od tej pory Agora? W jaki sposób będzie się to różnić od oryginału? I czy coś poszło nie tak? O tym i o innych rzeczach za moment.

Z poczty Google korzystam już od dłuższego czasu, dlatego też z nieskrywaną radością przyjąłem informację, iż Gazeta.pl zmienia swój serwis pocztowy. Ten stary był bolączką dla każdego z użytkowników. Powolne serwery, częste awarie i anachroniczny wygląd skutecznie odpychały.

Od dziś Poczta Odnowa staje się swoistym Gmailem, tyle że z własną domeną. Za plus można podać wielkość skrzynki (w chwili pisania tej notki jest to 6428 MB), która tak jak „oryginał” z każdą sekundą rośnie. Poza tym użytkownicy portalu Wyborczej dostają to samo, co miłośnicy skrzynki Googla – etykiety, czaty, kalendarz, możliwość rozmowy przez Google Talk i wiele innych opcji. A przede wszystkim: zyskują znacznie sprawniejsze, niemal bezawaryjne serwery.

Pozostaje pytanie, czy Gazeta.pl oferuje coś więcej? Niestety niewiele. Nowa poczta jest wprowadzona na miejsce starej, a do jej użycia wymagane jest zatwierdzenie nowego regulaminu. Wszystko to, co użytkownicy serwisu posiadali na swych skrzynkach trafiło do archiwum (którym jest podstrona bazująca na starym silniku) i stopniowo zostanie przeniesione do nowego silnika. Loginy dalej służą nie tylko do zaglądania na pocztę, ale i do logowania się w serwisach i forach Agory.

Dla każdego, kto jest stałym bywalcem portalu Gazety Wyborczej, będzie to niewątpliwie zmiana na plus. Jak widać po reakcjach użytkowników, szok jest na tyle duży, iż wywołuje dość liczne głosy krytyki (że mało konstruktywnej, to inna sprawa…). Nie ulega jednak wątpliwości, że Gmail jest królem wśród serwisów pocztowych. Starzy userzy i Ci, którzy zmuszeni są do odwiedzania serwisów Gazeta.pl, na pewno nie zostali skrzywdzeni. Jeżeli jednak ktoś dopiero szuka konta pocztowego, może zastanowić się nad wybraniem pierwowzoru od „speców od wyszukiwania”. Zwłaszcza, że gazetowe konta wciąż zasypywane będą reklamami.

Ja tymczasem zostaję przy dobrym, oryginalnym Gmailu. Co człowiek, to gust – mawiają. A Wy jak oceniacie zmiany? Czy korzystacie z poczty Google lub Gazety? A może polecacie inne skrzynki, które przypadły Wam do gustu? ;)

Najszklańsza Pułapka? – recenzja „Szklanej Pułapki 4.0″

Szklana Pułapka 4.0 [recenzja]

Postać porucznika Johna McClane’a towarzyszy nam od blisko dwudziestu lat. Choć niewątpliwie są na świecie osoby, które jakimś cudem nie zapoznały się jeszcze z serią Die Hard (w okresach świątecznych to nie lada wyczyn), to niezwykle trudno jest odszukać personę, jaka nie słyszałaby o niej choć kilku zdań. Tematyka, mimo iż wciąż intrygująca (bo któż nie lubi wartkiego kina akcji z Brucem Willisem? ;)), zmęczyła tak twórców, jak i widzów. Na szczęście dla wszystkich kilka lat przerwy zrobiło swoje, a cięte komentarze, częste strzelaniny i pełne kraks pościgi znów bawią, jednak nieco inaczej, niż przed laty.

Od 1995 roku zmieniło się sporo. Zarówno widowni, jak i aktorom przybyło lat, a kino ewoluowało. Wraz z nim McClane, po którym widać upływ czasu. Jako zasłużony policjant marzy tylko o świętym spokoju. Wszak problemy rodzinne to i tak nad wymiar dobry wypełniacz czasu. Okazuje się, że na odpoczynek jest jeszcze za wcześnie, gdyż tym razem John nadepnie na odciski grupie zaawansowanych technologicznie terrorystów.

Jak bardzo jesteśmy zależni od komputerów? Wydawać by się mogło, że każdy z nas może w dowolnej chwili odciąć się od Internetu. Co stanie się jednak w sytuacji, gdy światowe sieci padną w jednej minucie? A co gorsza: jak poradzić sobie w momencie, gdy do sterów zasiadają zbrodniarze? Szklana Pułapka 4.0 jest nie tylko dynamicznym filmem akcji, ale i swoistą zadumą nad kierunkiem obranym przez największe mocarstwa świata i nad poczynaniami każdego z nas.

Za jedne z mocniejszych aspektów wcześniejszych filmów cyklu Die Hard można uznać postacie głównych schwarzcharakterów. Szczególnie Alan Rickman i Jeremy Irons stworzyli kreacje zapadające w pamięć i sprawiające, że rola Timothy’ego Olyphanta wypada naprawdę blado. Jako Thomas Gabriel miał on być demonicznym i niezwykle błyskotliwym przywódcą terrorystów, a okazał się facetem o zachowaniu dziecka, któremu zabrano Neostradę.

W znacznej części filmów akcji większość scen należy brać z przymrużeniem oka. Jednak najnowsza Szklana Pułapka wymaga od widza zezwolenia na naprawdę sporą umowność. Niejednokrotnie zadajemy sobie pytanie, czy aby twórcy lekko nie przesadzili z efektami specjalnymi oraz ozdobnikami fabularnymi. Bijący od filmu patriotyzm z pewnością spodobałby się w dużym stopniu młodzieżówce LPRu, a niektóre akrobacje Willisa zadziwiłyby i Davida Copperfielda.

Jak więc ocenić Live Free or Die Hard? Jest to dobre kino akcji, warte obejrzenia jeśli nie w kinie, to z płyty DVD. Nie jest to film, do którego człowiek powracać będzie zbyt często. Mimo przesycenia pierwszymi częściami, dalej wolę Johna McClane’a ganiającego w przymałych butach niż – już jako niemal emeryt – zręcznie brykającego po unoszącym się nad terenem budowy myśliwcu.

Ocena minionego roku

Zdecydowałem się zakończyć ankietę, w której spytałem się Was, jak oceniacie 2007 rok. Warto zauważyć, iż tym razem frekwencja była nieco wyższa niż poprzednio. Dziękuję więc tak ponownie głosującym, jak i nowym ankietowanym ;)

Zacznę dziś od końca: najmniej, bo 6% głosów, padło na odpowiedź, iż 2007 rok był taki, jak każdy inny. 34% głosujących stwierdziło, iż okazał się on jak najbardziej udany. Najwięcej, bo 59% stwierdziło, że następny rok mógłby być lepszy.

Może przez ogólnikowość ankiety, a może przez brak jeszcze dwóch czy trzech innych odpowiedzi, ciężko jest jakoś to podsumować. Jesteśmy zadowoleni z poprzednich lat, ale żyjemy z nadzieją, że następne będą lepsze? 2007 nie był owocnym i czekamy na coś lepszego? A może wręcz był bardzo „obfity” i czekamy na więcej?

Chyba każdy sam musi sobie odpowiedzieć. Poll is not enough ;)