Znowu zostanę zjechany przez Jerryzzza za brak wyczucia, jedna gustu nie zmienię – podobają mi się zazwyczaj pojedyncze piosenki danych wokalistów/zespołów. W ostatnim czasie zasłuchuję się przebojem sprzed kilku lat – Ain’t it funny, w wykonaniu nikogo innego, jak J.Lo ;)
Teledysk z latynoskimi pięknościami (o kobietach mówię :P ) , choć nieco przesadzony, prezentuje się ciekawie (normalnie po dniu roboty mało kto tak fika na polu :D – wiem, wiem, takie szczegóły nie grają roli… ;) ). Zapraszam do oglądania/słuchania!
Swoją drogą, wróżka w takiej ekipie musi mieć kapitalny utarg dzienny…
Fett, lepiej bys Jareda Leto i jego 30 Seconds To Mars posluchal :P Roznie sie mowi o tym artyscie (ze gejowaty np., co przyznaje nie podoba mi sie i nie sadze, zeby pokrywalo sie z faktami), ale nikt chyba nie zarzuci mu, ze nie potrafi spiewac (ma piekny, mocny glos), a w jego piosenkach jest… to COS :)
To mowila Ankh – wielka fanka (od jakiegos czasu) 30STM :P
Fett – nie zostajesz zjebany, mam dziś dobry dzień ;)
A jeśli mowa o mocnych, pięknych głosach, to polecam pana o nazwisku Mark Lanegan (zwłaszcza jego dokonania pod szyldem Mark Lanegan Band), a także Toma Waitsa…
ja dziś komentarza nie zostawię…
[i]ja dziś komentarza nie zostawię…[/i]
Powiedział(a), po czym zostawił(a) komentarz…
ty jestes jaki zacofany skoro dopiero teraz tego sluchasz…
sama J.Lo. juz pewnie nie pamieta tego numeru…
Ja słucham tego, co mi wpadnie w ucho w danej chwili, a nie tego co na czasie ;)