Jestem bezpośrednio po przesłuchaniu ostatniej płyty zespołu Coldplay, zatytułowanej Viva La Vida Or Death And All His Friends. Skrycie liczyłem, że całość utrzymana jest w charakterze utworu, stanowiącego pierwszą część nazwy. Pod tym kątem zawiodłem się, choć wciąż jest to kawał naprawdę dobrej muzyki, z innymi kawałkami, jak Lost? czy Violet Hill, których można słuchać wielokrotnie. A tymczasem Viva La Vida, która urzekła mnie wszystkim, od dźwięków, przez słowa, a na teledysku skończywszy:

muzyka ostatnich wakacji :)
Pamiętam jak sam zasłuchiwałem się nią :D Bez cienia wątpliwości, świetny kawałek.
telepatia, mój drogi, telepatia :)
life in technicolor rządzi ;)
osłuchał mi się Coldplay, pozostaję neutralna.