Czy wierzycie w cioty?

Czy wierzycie w cioty?

Nie ma chyba dnia, bym nie zastanawiał się nad głupotą ludzi… Spacer po mieście, lektura dzienników, przejrzenie stron internetowych czy inne zajęcia zawsze zapewniają mi dawkę nowych, interesujących przykładów. Dziś, podążając za wątkiem na forum Gazeta.pl eDziecko, spytam i Was: czy wierzycie w cioty?

Nie będzie jednak o osobach homoseksualnych, do jakich stosuje się obecnie takie określenie. Za Wikipedią:

Cioty (złote baby, wróżki, czarownice) – kobiety zajmujące się u niektórych plemion słowiańskich magią. Jak większość informacji dotyczących wierzeń słowiańskich informacje na ich temat przetrwały w tradycji ustnej i zostały spisane dużo później, tak więc informacje nie są stuprocentowo pewne. Kobiety, które nie posiadały magicznych mocy, ale posiadały rozległą wiedzę, nazywano wiedźmami.

Od kilku lat jestem święcie przekonany, że przyszło mi żyć w XXI wieku… Mam jednak wrażenie, że duża część osób nas otaczających nie tylko nie weszła intelektualnie w nowe milenium, ale i wiele z zachowań czerpie rodem z średniowiecza… Bo i co można powiedzieć o czymś takim (pisownia oryginalna):

moj maly ryczal w nocy…. myslalam ze to zeby nawet watek tu dalam o tym. pisalyscie mi zebym dala viburcol to o 11 w nocy wyslalam meza po te czopki…. 2dni temu bedac u mojej mamy poszlam z malym na spacer i sasiadka do mnie podeszla mowi ze fajny chlopak a potem ze jest zaciotowany….. poszlam do mamy a ona zlizala mu czolko i plula w cztery katy( he he) nie wiezylam ale nie dalam malemu czopka na noc a on mi spokojnie przespal pierwszy raz!!!!cala noc bez krzykow….. teraz to mi spokoju nie daje…… co o tym myslec???? bujda czy cos w tym jest???

Co gorsza, znalazło się wiele osób z podobnymi doświadczeniami, a w naszym kraju ich liczbę ciężko by zliczyć… Sam spotkałem się z ludźmi wieszającymi kokardki, obgryzającymi paznokcie małym dzieciom i żyjącymi w uzależnieniu od innych przesądów i pogańskich obyczajów. Co ciekawe, większość z matek (bo to one są „głównymi zainteresowanymi”) podaje się za razem za praktykujące katoliczki…

Czy kiedyś nasz Kraj przestanie być „ciemnogrodem”? Potrzeba chyba wielu lat i obawiam się, że mogę nie doczekać takich czasów. Całe szczęście pielęgniarki nie uznają już noworodków z zębami za strzygi…

Dla poprawy humoru: pełen wątek „Czy wierzycie w cioty?” :-)

6 myśli nt. „Czy wierzycie w cioty?

  1. Jeśli się w coś wierzy to to działa. Może to być i słowiańska czarna magia, i wiara w Boga, jak i wiara w siebie. Wszystko ma ten sam mechanizm. I to naprawdę działa, bo w życiu już mialem kilkadziesiąt takich przypadków. Te kokardki i plucia to tylko symbole.

  2. Cały wątek dosyć zabawny, zwłaszcza w kontekście skojarzeń względem samej nazwy (nigdy wcześniej o takim określeniu wróżki i inne czarujące kobiety :) nie słyszałem), ale.. w gruncie rzeczy przychylam opinię do komentarza Ziuziek. Jeśli to może komuś pomóc, to czemu nie. Oby tylko bez przegięć w drugą stronę („siostra zakonna kazała nam go nie wysyłać do lekarza no i nie wysłaliśmy!” – bo i o takich akcjach słyszałem).

  3. Mam to szczęście, że moja rodzina nie wierzyła w zabobony i zostałem wychowany bez bocianów i dzieci w kapuście (jedynie Święty Mikołaj, ale to troszkę inna sprawa i tak), dzięki czemu wykształciło się u mnie racjonalne podejście do życia – nic samo się nie zrobi tylko dlatego, że się pomodlimy, czy że spotka nas pech po przejściu pod drabiną, czy spotkaniu czarnego kota na drodze. Ja te wszystkie „nieszczęścia” po prostu nazywam życiem, bo wiem, że nie zawsze jest „z górki”. Nie zrzucam winy na „magię”, ani nie pokładam w niej nadziei, że zrobię coś-tam w czymś-tam gdzieś-tam i magicznie odniosę sukces.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam Protection by WP-SpamFree