Najszklańsza Pułapka? – recenzja „Szklanej Pułapki 4.0″

Szklana Pułapka 4.0 [recenzja]

Postać porucznika Johna McClane’a towarzyszy nam od blisko dwudziestu lat. Choć niewątpliwie są na świecie osoby, które jakimś cudem nie zapoznały się jeszcze z serią Die Hard (w okresach świątecznych to nie lada wyczyn), to niezwykle trudno jest odszukać personę, jaka nie słyszałaby o niej choć kilku zdań. Tematyka, mimo iż wciąż intrygująca (bo któż nie lubi wartkiego kina akcji z Brucem Willisem? ;)), zmęczyła tak twórców, jak i widzów. Na szczęście dla wszystkich kilka lat przerwy zrobiło swoje, a cięte komentarze, częste strzelaniny i pełne kraks pościgi znów bawią, jednak nieco inaczej, niż przed laty.

Od 1995 roku zmieniło się sporo. Zarówno widowni, jak i aktorom przybyło lat, a kino ewoluowało. Wraz z nim McClane, po którym widać upływ czasu. Jako zasłużony policjant marzy tylko o świętym spokoju. Wszak problemy rodzinne to i tak nad wymiar dobry wypełniacz czasu. Okazuje się, że na odpoczynek jest jeszcze za wcześnie, gdyż tym razem John nadepnie na odciski grupie zaawansowanych technologicznie terrorystów.

Jak bardzo jesteśmy zależni od komputerów? Wydawać by się mogło, że każdy z nas może w dowolnej chwili odciąć się od Internetu. Co stanie się jednak w sytuacji, gdy światowe sieci padną w jednej minucie? A co gorsza: jak poradzić sobie w momencie, gdy do sterów zasiadają zbrodniarze? Szklana Pułapka 4.0 jest nie tylko dynamicznym filmem akcji, ale i swoistą zadumą nad kierunkiem obranym przez największe mocarstwa świata i nad poczynaniami każdego z nas.

Za jedne z mocniejszych aspektów wcześniejszych filmów cyklu Die Hard można uznać postacie głównych schwarzcharakterów. Szczególnie Alan Rickman i Jeremy Irons stworzyli kreacje zapadające w pamięć i sprawiające, że rola Timothy’ego Olyphanta wypada naprawdę blado. Jako Thomas Gabriel miał on być demonicznym i niezwykle błyskotliwym przywódcą terrorystów, a okazał się facetem o zachowaniu dziecka, któremu zabrano Neostradę.

W znacznej części filmów akcji większość scen należy brać z przymrużeniem oka. Jednak najnowsza Szklana Pułapka wymaga od widza zezwolenia na naprawdę sporą umowność. Niejednokrotnie zadajemy sobie pytanie, czy aby twórcy lekko nie przesadzili z efektami specjalnymi oraz ozdobnikami fabularnymi. Bijący od filmu patriotyzm z pewnością spodobałby się w dużym stopniu młodzieżówce LPRu, a niektóre akrobacje Willisa zadziwiłyby i Davida Copperfielda.

Jak więc ocenić Live Free or Die Hard? Jest to dobre kino akcji, warte obejrzenia jeśli nie w kinie, to z płyty DVD. Nie jest to film, do którego człowiek powracać będzie zbyt często. Mimo przesycenia pierwszymi częściami, dalej wolę Johna McClane’a ganiającego w przymałych butach niż – już jako niemal emeryt – zręcznie brykającego po unoszącym się nad terenem budowy myśliwcu.

7 myśli nt. „Najszklańsza Pułapka? – recenzja „Szklanej Pułapki 4.0″

  1. Racja, właściwie zgadzam się z recką Fetta. Film mi się podobał, jest na poziomie poprzednich części (chociaż boli trochę brak fucków, no ale ponoć na dvd mieli to poprawić). I fakt, Olyphant jako badguy jest bledziutki… zresztą tak samo w Hitmanie. Taki aktorzyna powinien grać jakichś zakopleksionych urzędników miejskich a nie coś, co ma być charyzmatycznymi postaciami.

  2. Szklana Pułapka 4.0 – jeden z najlepszych filmów… science fiction, jakie widziałam… A teraz tak na poważnie – jak dla mnie Szklana Porażka. Mimo że do filmów potrafię podejść z dużym dystansem i zawsze staram sie dostrzec te pozytywne strony, tak tutaj nie byłam w stanie. Rozumiem, film akcji – efekty specjalne muszę być. Jednak jeśli pojawiają się w proporcji 90% super-świetne-och-ach efekty, 10% cała reszta, mam wrażenie, że ktoś za bardzo uległ wpływowi hollywoodzkiej komercji… Przyznaję, taki jest właśnie charakter „pułapek”. Zgadzam się, taki typ kina. Jednak stanowczo apeluję – umiaru! I tylko Bruce genialny i niepowtarzalny…!

  3. szczerze to nie gustuje w takiego typu filmach. Ale może czas w koncu obejrzec. Chociaz z tego, co slysze, to komentarze sa ostro podzielone…

  4. Jeszcze nie miałem okazji obejrzeć, ale jak tylko nadrobię zaległość, będzie i recka :) Choć nie zapowiada się łagodny, pobłażliwy tekst :P

  5. A mi się ten film bardzo podobał. Dobrze się bawiłem i zrelaksowałem. Wystarczy tylko przyjąć konwencję tego typu fimów, ze bohaterowie w nich robią niesamowite/niemożliwe rzeczy i nie umierają.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam Protection by WP-SpamFree