To, że w czwartek złożyłem wymówienie i piątek był ostatnim dniem mojej pracy w gram.pl, wiedzą już prawie wszyscy (a teraz już każdy gość bloga ;P). Okazuje się, że wystarczyło kilkadziesiąt godzin, by zaobserwować kilka rzeczy:
- istnieje coś takiego jak możliwość snu dłuższego niż 7h o_O
- co lepsza, przespanie od 22:30 do 9-10 pozwala człowiekowi funkcjonować normalnie przez resztę dnia;
- na nowo odkryłem, że można wieczorem wyjść na spacer i bez pędu przyjrzeć się miastu…
- mam czas dla rodziny…
- …na poczytanie książki innej niż „three jobs done in one time”…
- …czy zwyczajne posłuchanie muzyki z kubkiem gorącej herbaty w ręku;
- z rozmów z innymi wynika, że pracując i ucząc się, nie poświęcają czasu na swoją robotę po godzinach czy w weekendy…
Ironią niech będzie to, że praca sprawiała mi przyjemność (choć męczyła niezmiernie), z „branżą” gier nie zamierzam się rozstać, jednak decyzji swojej nie żałuję. Na razie trochę urlopu, czasu dla siebie, dla rodziny, znajomych i… uczelni. No i może wreszcie dla bloga ;] A czy następna praca będzie związana z grami, czy też czymś innym, a „wirtualna rozrywka” pozostanie hobby i zajęciem po godzinach? Zobaczymy. Z sieci nie zniknę, to pewne ;]
w końcu to zrozumiałeś! ;) a poważnie to „czas dla rodziny” brzmi jakbyś miał żonę i co najmniej dwójkę dzieci ;)
rodzina to mimo wszystko też rodzice i brat :P
żona czy nie, ale dziewczyna mogłaby być ;)
jak widać dużo plusów z tytułu rzucenia pracy, teraz trzeba się relaksować ;)
Brawo!
A teraz – enjoy your life fully! :)
No, to powodzenia na nowej odnodze zycia. I bloga od czasu do czasu „nakarm” :)
a ja powiem – szkoda – bo naprawde się realizowałeś. choć przyznam – to było czasochłonne.