Jak to często bywa, za Onetem:
Pewna brytyjska pisarka musiała usunąć ze swojej nowej książki dla dzieci postać smoka ziejącego ogniem, ponieważ wydawcy obawiali się, że rysunki naruszają przepisy BHP.
Lindsey Gardiner dowiedziała się, że będzie musiała zrezygnować z rysunków przedstawiających smoka piekącego na własnym oddechu marshmallowsy, chłopca na drabinie oraz kuchenki elektrycznej z włączonym palnikiem, ponieważ mali czytelnicy mogliby podejmować próby naśladowania ich.
A dziewczynka z zapałkami handlowała bez atestu na swój produkt i bez zgody na działalność, co może doprowadzić do łamania prawa przez przyszłych przedsiębiorców, jakimi staną sie dzieci za kilkanaście lat…
Paweł? Świetna riposta. HAHhahahahhahahahhahahhahaa