John McClane powrócił! Na świecie już przed ponad miesiącem, w naszym kraju dopiero dziś. Choć przybyło mu lat, wciąż raczy nas swym ironicznym uśmiechem. Według pojawiających się stopniowo recenzji film nie jest arcydziełem w swej dziedzinie, ale spełnia podstawową, powierzoną mu rolę – jest znakomitym kinem akcji.
Na recenzję z mojej strony przyjdzie jeszcze czas. Póki co z radością oglądam całkiem ciekawie zmontowany trailer filmu. Czy bawi Was, tak samo jak mnie, użycie nieco bardziej „gitarowej” finałowej kantaty z IX Symfonii Ludwiga van Beethovena („Ody do radości”)? Jak dla mnie to strzał w dziesiątkę ze strony twórców zwiastuna i jedna z głównych zalet filmiku.
Swoją drogą, dobrze, że zdecydowano się na tytuł Szklana pułapka 4.0. Aż boję się pomyśleć, co nasi świetni tłumacze mogliby zrobić z Live Free or Die Hard (oryginalna nazwa). Może „Życie wolnym albo szklana pułapka”? Albo „Szklana pułapka: Próbując żyć wolno”? ;)

Tak się wszyscy czepiają tłumaczenia tytułu, kiedy to ono ma sens. Kiedy wychodziła część pierwsza filmu, jego twarzą nie był Willis, ale szklane wieżowce, w których miała miejsce akcja.
gitarki zaiste… nie. muszę to jednak przetrawić… :P
Mnie bardzo interesuje jak bardzo jest to prawdą, że w film „jest klasycznym kinem akcji, bez efektownych wodotrysków zrobionych w komputerze” (ostatnio któryś ze znajomych wyraził taki komentarz). Nie chce mi się wierzyć, że nie ma tam wodotrysków, a z tego co widziałem w trailerach jest wręcz przeciwnie – Szklana Pułapka 4.0 ma ich tyle samo, co reszta hollywoodzkich produkcji (nie mówię oczywiście, że to źle ;))
Pingback: Oda do radości - na gitarze elektrycznej at Fett.pl